Znaleziony w dzbanie

Dawno temu, w pewnej japońskiej wsi mieszkał młodzieniec o imieniu Taro. Był obibokiem, jakich świat nie widział. Całymi dniami włóczył się po okolicy, gapił bezsensownie i dłubał w nosie. Oj, w dłubaniu w nosie był on prawdziwym mistrzem! Potrafił palcem dotrzeć tam, gdzie nikt przed nim jeszcze nie dotarł. Znał jego zakamarki lepiej od zawartości własnych kieszeni. Wszyscy wokół żalili się na niego, bo pracować nie chciał, a karmić go trzeba było.

Pewnego razu, gdy nadeszła jesień i wszyscy dookoła przygotowywali się do zimy, Taro swoim zwyczajem postanowił poszwendać się z nudów. Idąc drogą zauważył niespodziewanie porzucony dzban. Dzban, o dziwo, nie był ani pęknięty, ani zabrudzony. „Pewnie wypadł komuś z wozu” – pomyślał, a następnie zajrzał do środka ciekaw, co też w nim znajdzie. Patrzał, patrzał i nadziwić się nie mógł. Na samym dnie dzbana siedział mały ludzik wielkości grochowego strączka.

– Krasnoludek jakiś, czy co? – zdziwił się Taro, a zaraz potem postanowił: – Wezmę go, może mnie zabawi?

Gdy dotarł do domu, wyjął człowieczka ostrożnie dwoma palcami i zaczął się nim bawić. Próbował posadzić go na grzbiecie szczura, ale wciąż spadał. Łaskotał go piórkiem, a ten w ogóle jakby łaskotek nie miał. W końcu zniechęcił się i dał mu spokój, bo strasznie go to znudziło.

Następnego dnia młodzieniec poszedł wałęsać się po okolicy, aby dać upust swojemu próżniactwu. Zbijał bąki, strzelał z procy do ptaków i wylegiwał się nad rzeką. A gdy zaczął zbliżać się zmierzch, postanowił wrócić do domu. Ledwie przekroczył próg a od razu stanął jak wryty. Na samym środku jednoizbowego domu, na jego leżance, leżał rozwalony jakiś człowiek i nic sobie z niego nie robił! Szybko otrząsnął się z oburzenia i już gotów był nawymyślać intruzowi, gdy nagle dostrzegł niezwykłe podobieństwo nieznajomego mężczyzny do istoty z dzbana!

– Urosnę jeszcze bardziej! – pochwalił się bezczelnie gość, który zachowywał się teraz nie jak gość, ale jak gospodarz. – I z dnia na dzień będę coraz większy, aż stanę się władcą wszechświata! A na razie nie właź mi w drogę. Wędruj sobie gdzie chcesz, bylebyś nie szwendał mi się pod nogami, bo jak urosnę, to jeszcze cię rozdepczę!

Taro nie mógł wyrzucić z domu gościa z dwóch powodów. Po pierwsze, byłoby to rażące naruszenie obyczaju japońskiej gościnności, który nakazywał gościć gościa tak długo, jak ten zechce zostać. A po drugie, był wielkim leniem i nie miał ochoty na awantury. Miał natomiast ochotę zjeść małe co nieco. Postanowił więc posilić się, ale szybko okazało się, że wszystkie zapasy żywności, jakie wyżebrał od rodziców i sąsiadów, zostały zjedzone.

„O, zjadł wszystko i pewnie dlatego tak urósł!” – pomyślał Taro. – „Teraz nie dostaniesz ani kęsa strawy i twoje pogróżki się nie spełnią! A gdy zgłodniejesz, to sam odejdziesz!” – I z tą optymistyczną myślą poszedł spać.

Nazajutrz, wcześniej niż zwykle, kiedy gość spał w najlepsze, wymknął się z domu przestraszony, że może zostać zmuszony do usługiwania mu.

Taro cały dzień spędził leniuchując i pożywiając się wyżebranym od napotkanych wieśniaków jedzeniem. Do domu wrócił pod wieczór licząc, że pogróżki gościa okażą się próżnymi przechwałkami. Niestety, Taro się pomylił. Gdy próbował otworzyć drzwi, odkrył z przerażeniem, że ciało gościa rozrosło się tak bardzo, że ledwo starczyło mu miejsca w całym domu! Zmartwionemu młodzieńcowi nie przyszło więc nic innego, jak spędzić noc na dworze.

Z rana Taro znowu udał się na wędrówkę a świat pomógł mu zapomnieć o kłopotliwym gościu. Miał po cichu nadzieję, że może znudzi mu się u niego i sobie gdzieś pójdzie zostawiając go w spokoju.

Kiedy wrócił o zmierzchu okazało się, że jego nadzieje okazały się płonne. Już z oddali zauważył, że z okien domu wystaje coś dziwnego. Przyjrzał się temu czemuś z bliska i oniemiał. Zrozumiał, że są to ręce i nogi wielkoluda! Tak bardzo urósł ludzik z dzbana mimo, że nic nie zjadł.

Następnego ranka przyszedł do Taro sąsiad z prośbą:

– Pomóż mi, staruszkowi, zebrać zboże z pola. Lada chwila mogą spaść deszcze, a ja chory jestem i wszystko się zniszczy – prosił drżącym głosem.

Chłopcu nie uśmiechało się wziąć do pracy, ale i odmówić chorowitemu staruszkowi nie miał sumienia. Wziął więc sierp w dłonie i poszedł pomóc. Przez prawie cały dzień pracował robiąc sobie liczne przerwy. Sąsiad, oprócz podarowania mu zapasów na zimę, widząc problemy młodzieńca, zaoferował mu również nocleg i posiłek. Mimo to, gnany ciekawością jak bardzo on urósł i czy przypadkiem domu mu nie zniszczył, wrócił do domu aby ocenić rozwój sytuacji. Tym razem zaskoczyło go to, że wielkolud nie urósł. Nie tylko nie urósł, ale nawet znacznie zmalał, gdyż nogi i ręce nie wystawały już z okien.

Następnego dnia znowu poszedł pomóc sąsiadowi, gdyż pole nie zostało jeszcze całe skoszone, a kiedy zajrzał do domu pod wieczór, mógł nawet do niego wejść! Jego gość ponownie skarłowaciał. Taro zastał go siedzącego z zagniewaną miną w kącie. Gdy ten go ujrzał, od razu złajał go:

– Zawiodłem się srodze na tobie! Myślałem, że jesteś inny. Po kiego grzyba cały dzień wymachujesz tym sierpem?! Nie szkoda ci energii? Podłubałbyś chociaż w nosie, zamiast się tak męczyć! – narzekał gość.

Te słowa wystarczyły chłopcu, aby zorientować się w czym problem.

Nazajutrz Taro starał się specjalnie pracować tak, aby nikt inny nie wykonał więcej pracy od niego. Taktyka okazała się tym razem słuszna. Do wieczora ludzik z dzbana znów się skurczył. Ponownie miał wysokość strączka grochu.

– Proszę cię, Taro san – zapiszczał żałośnie płaczliwym głosikiem, – skoro nie chcesz mnie już karmić swoim lenistwem, wsadź mnie chociaż ponownie do dzbana i pozostaw przy drodze.

Tak też i chłopiec uczynił. Rad był, że może się go w końcu pozbyć nie naruszając zasad gościnności.

Starzy ludzie powiadają, że istota owa był samym Lenistwem. A jak wiadomo, Lenistwo objawia się tylko obibokom i darmozjadom, aby wysysać z nich nie spożytkowaną w pracy energię.

Autorstwo: Michał Antosiewicz
Na podstawie japońskiej baśni ludowej
Ilustracja: Agnieszka Wnuk
Źródło: WolneMedia.net

Ocena wpisu
  Liczba głosów: 0   Średnia ocena: 0
UWAGA! Jakiś film nie działa? Zgłoś to w komentarzu a postaram się szybko naprawić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.