Nostalgicznie, muzycznie. Powrót do dzieciństwa

Pamiętam swój pierwszy magnetofon nie na tyle dobrze, by móc teraz napisać jaka firma go wyprodukowała, ale to chyba nic dziwnego, gdyż byłam naprawdę mała. O tym świadczy jedno z moich dziecięcych wspomnień oraz smoczek, który przechowywałam w kasecie. Rodzice mówili, bym tego nie robiła, że zepsuję taśmę. Chyba im nie wierzyłam, bo nigdy dobrowolnie nie dopuściłabym do zepsucia magnetofonu, przecież był moim codziennym towarzyszem.

Na licznych kasetach, z często poobdzieranymi przez niecierpliwe dziecięce rączki nalepkami, zarejestrowana była moja kolekcja ukochanych piosenek. Większość z nich pochodziła z popularnych programów, jak “Domowe przedszkole” czy “Piątek z Pankracym”. Gdy teraz o tym myślę, wydaje mi się, że repertuar nie był szeroki, ale dziecku mającemu do dyspozycji wyłącznie czarno-biały telewizor z jednym programem, piosenki nie mogły się nudzić. Słuchane niemal non stop, wpadły mi w pamięć na całe życie wraz z przekręconymi słowami, których nie potrafiłam kiedyś dobrze zrozumieć bądź wymówić, a którym nadawałam własne, dziecięce znaczenie. Tata opowiadał mi, że istnieje coś takiego jak magnetofon lecz potrafiący nagrywać obraz z telewizji, w dodatku w kolorze. Wizja posiadania tak magicznego urządzenia owszem, fascynowała mnie, ale raczej nie spędzała snu z powiek. Oglądając programy, cierpliwie nagrywałam towarzyszące im piosenki na kolejne kasety. Jakość była zapewne podła, jednak w moich wspomnieniach nie ma tam szumów i trzasków, które przecież musiały nagraniom towarzyszyć.

Słuchałam też kaset z muzyką rodziców. Nawet jeśli były to utwory w języku angielskim i nic z nich nie rozumiałam, to jednak bardzo lubiłam tę muzykę i być może dlatego później tak trudno było mi przestawić się na standardy współczesne. Nadszedł czas, gdy małe dziewczynki opanował szał na punkcie programu “Tęczowy Music Box”. Ja jednak podchodziłam bardzo ostrożnie do telewizyjnych nowości, bowiem w porównaniu z niewinnymi, często edukacyjnymi w swej treści piosenkami z “Domowego przedszkola” utwory wypełniające nowy program zdawały mi się być zbyt modne i zbyt dorosłe, a ja nie chciałam być ani modna ani dorosła. Nowy program zaciekawił mnie dopiero, gdy już kończył swój żywot. Zapamiętałam z niego zaledwie kilka piosenek, które jakimś cudem zdołały dołączyć do innych uwielbianych przeze mnie dziecięcych przebojów.

Pamiętam, że na szkolnych dyskotekach z lekkim zdziwieniem i rozczarowaniem odnotowywałam brak znanych mi utworów z kaset rodziców, które często znałam wręcz na pamięć (oczywiście w pewnym sensie, przecież nie potrafiłam poprawnie wymawiać angielskich słów). I chociaż potem wgryzłam się w świat Vivy oraz MTV, to jednak mało tam znalazłam utworów popularnych z moich nastoletnich czasów, do których chce mi się dzisiaj wracać.

Odejście do lamusa magnetofonowych kaset zniosłam źle. Kiedy zepsuł się mój ostatni odtwarzacz muzyki przewidziany dla posiadacza zarówno kaset jak i płyt, przeszłam już całkowicie na odtwarzanie płyt na komputerze. Nie miałam jednak pojęcia, jak mogłabym przegrać zawartość swoich dziecięcych kaset na płyty CD. Poza tym miałam już dwadzieścia lat, a powiedzmy sobie szczerze, nie był to wiek, w którym wolne chwile umilało się piosenkami z “Piątku z Pankracym” czy “Przybyszów z Matplanety”.

Kilka lat później od kolegi dostałam pewien link i kiedy go otworzyłam i weszłam na stronę, przywitało mnie ciepłe hasło: “Portal twoich wspomnień”, czyli miejsce, w którym mogłam odnaleźć tak wiele uwielbianych w dzieciństwie piosenek. W jednej chwili serwis mnie urzekł. Przypomniał dawne czasy, oglądane wówczas bajki i równoległe do nadawania telewizyjnych audycji wydarzenia w realnym życiu, np. pewną niedzielę, kiedy odwiedzili nas dziadkowie tuż przed rozpoczęciem emisji ”Piaskowego dziadka”. Albo “Strachy na lachy” przywodzące mi na myśl czasy, w których TVP2 była odbierana tylko czasami i posiadała fatalną jakość obrazu.

Paradoksalnie dziś jestem dużo mniej uprzedzona do nowości, również tych muzycznych. Słucham przeróżnej muzyki, lecz piosenki z “Nostalgii” należą do mojego stałego repertuaru. Na pewno istnieją czytelnicy, którzy do tej strony jeszcze nie dotarli i mam nadzieję, że ten tekst będzie dla nich miłą i cenną wskazówką. Piosenki z dzieciństwa polecam zwłaszcza na trudne, wypełnione troskami dni. Wystarczy posłuchać i… od razu świat wydaje się lepszy.

Autorstwo: Urszula Marczewska
Źródło: DO.org.pl
Licencja: Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.