Król Maciuś na wyspie bezludnej – 38

I przyszedł ten straszny poniedziałek — ostatni.

Już w drodze wymyślał Felek na fabrykę, tę parszywą budę, gdzie człowiek zdrowie i siły traci. Majstrowie sieczkę mają w głowach. Maszyny rozklekotane. A narzędzia, choć w łeb cisnąć fabrykantowi.

— Aleś wybrał sobie fabrykę, że powinszować.

— Ja ciebie, Felku, nie zmuszam. Poszukaj gdzie indziej roboty.

— Jak zechcę, nie będę się ciebie pytał o pozwolenie.

Idą. Nic nie mówią.

Zaczął się zwykły, poniedziałkowy, szary dzień fabryczny. Stanął Maciuś przy swoim warsztacie i myśli o bajce, którą wczoraj skończył.

„Przeczytam Felkowi, może się uspokoi”.

Bo ma to być bajka, która nawet najgorszych ludzi poprawi. Pisząc ją myślał Maciuś i o ludożercach, i o młodym królu, i towarzyszach więzienia.

I tak sobie myśli o bajce, a ręce same pracują. I nie widzi Maciuś, nie słyszy, co się obok dzieje.

Aż nagle rozległ się krzyk Felka:

— Niech majster sam robi! Myśli, że mnie kupił! Owa, dużo się boję!

A potem:

— Dureń, majster, jesteś! Stary osioł! Pętak!

I jeszcze, i jeszcze.

Aż zamierzył się Felek na majstra.

Maciuś doskoczył, chwycił Felka za rękę.

— Felek, przestań, co robisz?

A Felek pchnął z całej siły Maciusia.

— O Jezu!

— Zatrzymać motor!

— Zdjąć pas!

— Ratunku!

Wszystko trwało zaledwie minutę. Zatrzymano maszynę. Leży Maciuś w kałuży krwi.

— Żyje…

— Po doktora…

Stoi Felek, patrzy, patrzy, oczy przeciera, patrzy. Ale wszyscy się odsunęli od niego — i też patrzą. Każdy boi się ruszyć — cisza — nikt słowa nie powie. Czekają.

Ale był jeden robotnik stary. Przez trzydzieści lat pracy napatrzył się wszystkiego. On pierwszy odważył się głośno powiedzieć, co wszyscy wiedzieli:

— Przepadło…

* * *

Leży Maciuś w szpitalu.

Dali mu osobny pokoik.

Operacja się udała: odzyskał Maciuś przytomność. Uścisnął rękę doktora — dziękuje, że jeszcze żyje. Niedobrze byłoby, gdyby umarł od razu. Musi coś jeszcze powiedzieć. Przymknął Maciuś oczy, chce sobie przypomnieć, co jeszcze ma do powiedzenia.

Jest bardzo słaby. Znów zasnął — znów się przebudził:

— Proszę przynieść moje pamiątki.

Pędzi samochód do izdebki Maciusia.

Już wie całe miasto, że Maciuś odzyskał przytomność, że jest nadzieja.

— Uratujemy Maciusia — mówią doktorzy — musi się udać.

Przywieźli Maciusiowi pudełko, gdzie w zieloną zawinięte bibułkę leżały: muszelka, kamyk, zwiędły listek, czarna kostka cukru — fotografia matki, pierścień z brylantem, kolczyki królowej.

Lewa ręka Maciusia była zdrowa. Po kolei bierze to wszystko, ogląda i — uśmiechnął się Maciuś.

Już wie całe miasto, że Maciuś się uśmiechnął.

— Śpi. Obudził się. Pił mleko.

Cieszą się dzieci, cieszą się doktorzy — całe miasto wesołe.

— Maciuś znów gorączkuje.

Smutek.

— Znów gorączkuje.

— Wezwał Felka do siebie.

Myśleli, że zapomniał o Felku. Potrzebny Maciusiowi spokój. Jak zobaczy Felka, może się zdenerwować. Niech będzie w pobliżu, ale go nie wprowadzać. Może zapomni.

A Maciuś zasnął. A co oczy otworzy — patrzy tak, jakby czekał. Aż się doczekał.

— Czy przyjechała już Klu-Klu?

Tak: wczoraj właśnie.

Gdy tylko telegraf bez drutu przyniósł straszną wiadomość, rzuciła Klu-Klu wszystko — i aeroplanem — okrętem — koleją — bez tchu — przybyła do stolicy Maciusia.

Widocznie przeczuł Maciuś, bo głośniej niż przedtem powiedział:

— Zawołajcie Klu-Klu i Felka.

Uklękli przy łóżku Maciusia.

— Felku, nie martw się. Klu-Klu — to moja ostatnia prośba…

Cisza. Zmęczył się Maciuś.

— Weź, Felku, ten pierścień. Klu-Klu niech weźmie kolczyki. Tobie, Felku, trudno tu żyć. Jedź z Klu-Klu. A jak urośniecie…

Zakasłał Maciuś… Na uśmiechniętych ustach pokazała się krew… Przymknął Maciuś oczy — i już nie otworzył…

I już całe miasto wiedziało, że Maciuś umarł.

I kraj.

I cały świat.

* * *

Na wysokiej górze bezludnej wyspy pochowano Maciusia. Alo i Ala przystroili grób Maciusia kwiatami. A nad grobem śpiewają kanarki.

KONIEC

Autorstwo: Janusz Korczak (CC0)
Zdjęcie: Victoria_Borodinova (CC0)
Utwór z domeny publicznej

Ocena wpisu
  Liczba głosów: 0   Średnia ocena: 0
UWAGA! Jakiś film nie działa? Zgłoś to w komentarzu a postaram się szybko naprawić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.