Król Maciuś na wyspie bezludnej – 37

Przyszedł Felek brudny i obdarty, chudy i nieszczęśliwy. Jeżeli ktoś zawsze jest cichy i smutny, to nic; ale jak zawsze wesoły — i nagle coś mu się stanie, to bardzo żal, że tak się od razu odmienił.

— Felek, co się z tobą dzieje?

A Felek nie odpowiada, tylko mu z oczu płyną łzy — i kapią po brudnej twarzy.

— Powiedz, Felek, dlaczego taki jesteś?

Felek wzruszył ramionami. Nie chce mówić. Widać się wstydzi. Ano, trudno. Trzeba pomóc.

— Masz mieszkanie?

— Mam: pod mostem, nad rzeką.

— Głodny jesteś?

Nie odpowiada.

— Nie masz roboty?

— Nie umiem robić.

— Ja też nie umiałem. Kto chce, wszystko potrafi.

— Nie umiem chcieć.

— To się nauczysz.

I Felek został u Maciusia. Mieszkają razem. Rano Maciuś wstaje, Felek leży.

„Zmizerowany, biedak, niech wypocznie sobie”.

Felek wypoczywa, a Maciuś na niego i na siebie pracuje.

Skąpy zarobek nie bardzo wystarcza. Więc sprzedał Maciuś zegarek ojca i dalej gospodaruje. Bo kiedy Maciuś przestał być królem, to mu dał rządca skarbu królewskiego pierścień ojca z brylantem, kolczyki matki i ten zegarek, który teraz sprzedał.

Dla siebie nie sprzedawałby pamiątki. Ale musiał kupić dla Felka łóżko, ubranie, no i na życie więcej teraz wydaje.

Felek siedzi w mieszkaniu, papierosy pali. Kupuje głupie książki i niby czyta, a właściwie nic cały dzień nie robi.

Toteż bardzo się Maciuś ucieszył, że Felek chce iść do fabryki.

— A czy mnie przyjmą?

Już mówił Maciuś z majstrem, ale nie chciał pierwszy Felkowi powiedzieć, żeby nie myślał, że mu jest ciężarem. I teraz nawet:

— Może chcesz trochę wypocząć?

— Nie.

Więc już we dwójkę idą rano do pracy. Rozmawiają o tym, o owym. Przyjemniej chodzić we dwoje. A co było, ani słowa. Wstydzi się widać: wiadomo, nic mądrego nie robił.

— Patrz, Felek, tu trzeba być ostrożnym, bo motor, tu pas może pochwycić. Przed dwoma laty rękę chłopakowi urwało. Tu trzeba być uważnym, bo można się dostać między tryby koła.

— Wiem, wiem — mówi Felek.

I miesiąc nie upłynął, jak Felek rozruszał się, poweselał — śpiewa — gwiżdże — żartuje.

Pracują obok. Cały dzień razem. Tylko w niedzielę Maciuś zostaje w domu, a Felek na cały dzień wychodzi. Późno widać wraca, bo strasznie w poniedziałek zaspany; ale o której godzinie, nie wie Maciuś, bo drzwi izby zostawia otwarte, a sam się kładzie.

Nie pyta się Maciuś, gdzie Felek spędza niedziele, nie chce, żeby się Felek pytał, co Maciuś robi w domu.

A Maciuś pisał. Pisał i chował pod bieliznę na samo dno szuflady. Była to tak jakby bajka, jakby prawdziwa opowieść. Było to coś, co chciał Maciuś, żeby zostało tajemnicą, dopóki całego nie skończy.

Raz mało nie wynikła sprzeczka. I właśnie w poniedziałek.

Budzi się rano Maciuś; podłoga cała zabłocona. Ponarzucane niedopałki papierosów. Atrament na stole wylany. Przykro się Maciusiowi zrobiło, bo sam wyszorował wszystko w sobotę.

— Nóg nie wytarłeś — powiada Maciuś.

— Wiem, że nie wytarłem. To trudno: nie jestem tak delikatny jak ty. Nie miał mnie kto uczyć porządku. Ale jeżeli nie chcesz, mogę się wyprowadzić. Jeżeli ci się znudziłem, możesz mnie wypędzić. Ty jesteś tu gospodarzem. A ja tylko z łaski.

— Jesteś moim gościem.

— Ładny gość, co błoci podłogę i atrament wylewa.

Boi się Maciuś, żeby Felek nie odszedł, więc nic już nie mówi. Ale Felek się nie uspokoił.

I w domu, i w fabryce o byle co się przyczepi, jakby się chciał koniecznie pokłócić. Szuka zaczepki.

Tydzień wesół jak dawniej — znów dwa, trzy dni się kłóci. O byle co. O młotek, o stołek, o kołek na palto.

— Ja tu zawsze palto wieszałem. Co za bydlę mój wieszak zajęło?

A poznaje, że wisi palto samego majstra. Naumyślnie powiedział.

Robotnicy ustępują, bo nie chcą martwić Maciusia. Ale widzą, że Felek zanadto sobie pozwala.

Wychodzi na to, że Felek chce rzucić robotę, ale nie mówi wyraźnie, tylko czeka, żeby go wyrzucili.

A Maciuś, czy nie dostrzega, czy udaje, że nic nie widzi — robi swoje, czasem tylko powie:

— Daj spokój, Felek, przestań, Felek. I o co ci idzie?

O, dobrze widzi Maciuś: Felek jest jak szczurek pocztowy. Niespokojny, bo czas mu w drogę.

CIĄG DALSZY NASTĄPI

Autorstwo: Janusz Korczak (CC0)
Zdjęcie: Victoria_Borodinova (CC0)
Utwór z domeny publicznej

Ocena wpisu
  Liczba głosów: 0   Średnia ocena: 0
UWAGA! Jakiś film nie działa? Zgłoś to w komentarzu a postaram się szybko naprawić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.