Inżynier NASA zbadał, jak szybko rozprzestrzeniają się wirusy. Rezultaty szokują

Mark Rober jest byłym inżynierem NASA, który za pomocą lampy postanowił sprawdzić w jak szybkim tempie roznoszą się zarazki. W tym celu zorganizował sprytny eksperyment.

W aktualnej sytuacji z rozprzestrzeniającym się koronawirusem rezultaty eksperymentu rzucają światło na tempo w jakim wirus może się rozprzestrzeniać. Pozornie zdezynfekowane powierzchnie i części ciała mogą być nawet nieświadomie siedliskiem niezliczonej ilości bakterii.

Mark Rober przeprowadził eksperyment w jednej z amerykańskich szkół. Jego celem było pokazanie jak łatwo mogą się rozprzestrzeniać wirusy. Do przeprowadzenia badania użył proszku fluorescencyjnego i posypał nim rękę nauczycielki klas 1-3 i jednego z uczniów. Pozostali uczestnicy eksperymentu (dzieci) nie wiedzieli nic o eksperymencie. Pod koniec zajęć Rober sprawdził klasę za pomocą lampy z promieniami UV, której używa się, żeby wykryć substancje fluorescencyjne.

Inżynier odkrył ślady proszku na ławkach, zlewie, podręcznikach, piórnikach, krzesłach, podłodze i wielu innych przedmiotach. Ręce i buzie dzieci także były umazane proszkiem. Nawet twarz nauczycielki się świeciła, a kobieta wiedziała o eksperymencie i starała się nie dotykać swojej twarzy.

„Żeby zrobić taki „jarzący się bałagan” wystarczyło dwóch „nosicieli”. W podobny sposób mogą roznosić się i wirusy” – zwrócił uwagę Rober.

Wyjaśniono, że proszek świeci na dłoniach nawet ósmej osoby, co w kontekście obecnej sytuacji z COVID-19 zwraca uwagę, jak ważne jest korzystanie ze środków dezynfekujących.

Źródło: pl.SputnikNews.com

Ocena wpisu
  Liczba głosów: 0   Średnia ocena: 0
UWAGA! Jakiś film nie działa? Zgłoś to w komentarzu a postaram się szybko naprawić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.