GOPR to nie taksówka

Znany bokser Artur Szpilka, który podczas zagrożenia lawinowego wybrał się w Karkonosze ze swoim psem, utknął w schronisku pod Śnieżką. Musiał wzywać ratowników. Został ostro skrytykowany przez internautów.

Pomimo ostrzeżeń pięściarz wybrał się w góry, choć szlaki były oblodzone i nieprzetarte, a zaspy śnieżne sięgały 1,5 metra. W ubiegłą niedzielę temperatura odczuwalna na Śnieżce wynosiła —18 stopni Celsjusza, a wiatr wiał z prędkością 20 metrów na sekundę. Podczas schodzenia ze szczytu, Szpilka, jego przyjaciele oraz czworonożny towarzysz musieli zatrzymać się w schronisku „Dom Śląski” na wysokości 1400 metrów, ponieważ pogoda znacząco się pogorszyła. Bokser zmuszony był wezwać Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Po drodze nie odmówił sobie jednak zdania relacji z całego wydarzenia na “Instagramie”.

I wtedy się zaczęło. Polscy internauci uważają, że Szpilka powinien zapłacić za akcję, ponieważ to on wykazał się brakiem wyobraźni i ściągnął na siebie niebezpieczeństwo, a w dodatku naraził swojego psiego pupila. Co ciekawe, to właśnie złym stanem swojego psa Szpilka tłumaczył wezwanie ratowników. „Trząsł się z zimna i był wystraszony!”.

Fani nie zostawili na bokserze suchej nitki. Sam Szpilka przyznał wprawdzie, że ta wyprawa była „trochę nieprzemyślana”, ale już jego partnerka Kamila Wybrańczyk broniła go w internecie jak lwica jeszcze tego samego dnia: „Jutro też wchodzimy” — napisała. – „E, słuchajcie, idzie jutro Pumba z nami i zdania nie zmienimy. Wiemy ile potrafi zrobić kilometrów i nie jest to dla niego problemem…”.

Nie wspomniała, że w Karkonoszach obowiązywał trzeci stopień zagrożenia lawinowego. Najwyraźniej uznała, że jak będzie problem, to znowu zadzwoni się po helikopter i będzie fajna przygoda.

Plotkarskiemu portalowi “Plejada”, należącemu do grupy Onet, udzielił ekskluzywnego wywiadu Maciej Ziarko, rzecznik GOPR, który był obecny na miejscy podczas akcji ratowniczej. Od pytania, czy Szpilka powinien zapłacić z własnej kieszeni, wykręcił się, mówiąc: “Niestety, nie odpowiem na pytanie, ponieważ byłoby to bardzo niezręczne. To wymagałoby oceny, czy był to wypadek w górach czy incydent z powodu głupoty, pomimo ostrzeżeń… GOPR nie posiada narzędzi pozwalających obciążać kogokolwiek kosztami akcji ratowniczych. Jesteśmy organizacją społeczną finansowana w około 50 proc. przez państwo.”

Ale dał też jasno do zrozumienia, co sądzi o turystach bez wyobraźni: “W ostatnich dniach było wiele informacji w mediach na temat bezpieczeństwa w górach. Zalecam, by osoby, które nie są odpowiednie wyekwipowane i nie są odpowiednio doświadczonymi turystami, na jakiś czas nie wybierały się w góry. Każdy z nas popełnia jakieś błędy w życiu, w opisywanej sytuacji najwyraźniej zabrakło wyobraźni. Ja sam mam psa. W tych okolicznościach chodzimy do parku, gdzie też jest dużo śniegu. Nie dość, że się pobawi w śniegu i jest zadowolona, to ja przy okazji psa nie zamorduję. Trzeba podejść do tej sprawy empatycznie w stosunku do zwierząt…”

GOPR-owcy doskonale wiedzą, że z górami nie ma żartów i w sytuacji zagrożenia ratować należy każdego, niezależnie od tego, czy wpakował się w tarapaty na własne życzenie. Z drugiej strony, słowaccy ratownicy w Tatrach wychodzą z zupełnie innego założenia. Tam ratownictwo stoi na firmach zewnętrznych. Za akcję Artur Szpilka z pewnością zapłaciłby niemało pieniędzy. Być może czas pomyśleć o tym, by wpłacić choć drobną sumę na konto fundacji GOPR.

A co Wy myślicie o sytuacji? Czy wychodzenie z psem w góry podczas najwyższego stopnia zagrożenia lawinowego jest dobrym pomysłem? Czy pan Artur Szpilka zachował się odpowiedzialnie?

Autorstwo: Julia Baranowska
Źródło: pl.SputnikNews.com

Ocena wpisu
  Liczba głosów: 0   Średnia ocena: 0
UWAGA! Jakiś film nie działa? Zgłoś to w komentarzu a postaram się szybko naprawić!

Jedna wypowiedź do wpisu “GOPR to nie taksówka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.