Gdzie w galaktyce jest życie?

Naukowcy skłonni są myśleć, że odcinek Drogi Mlecznej, gdzie powstał Układ Słoneczny, nie jest przypadkowy. W galaktykach, jak i w pobliżu gwiazd, również występują strefy nadające się do zamieszkania. Najważniejsze, aby istniały tam odpowiednie warunki do rozwoju złożonych form życia.

Słońce w rękawie

Astronomowie odkryli około czterech tysięcy planet w innych układach gwiezdnych Galaktyki, z których kilkaset jest podobnych do Ziemi. Czy można bardziej skutecznie szukać światów podobnych do Ziemi? Okazuje się, że specjaliści od dawna próbują odpowiedzieć na to pytanie.

Gwiazdy składają się głównie z wodoru i helu. Z kolei Ziemia i inne kamienne planety zawierają cięższe pierwiastki chemiczne – tlen, krzem, aluminium, żelazo, węgiel, izotopy radioaktywne. Skąd one pochodzą? Naukowcy twierdzą, że ich źródłem są starzejące się gwiazdy, a zwłaszcza ciężkie gwiazdy, które wybuchły, tworząc najjaśniejsze obiekty – supernowe.

Okazuje się, że chmura materiału, z którego powstał Układ Słoneczny, znajdowała się gdzieś w pobliżu starych gwiazd oraz supernowych i została wzbogacona o „metale” – tak astrofizyka nazywa wszystko, co jest cięższe od helu.

Istnieje hipoteza, że ponad 4,6 miliarda lat temu „zarodek” Układu Słonecznego znalazł się w takiej fabryce pierwiastków chemicznych. To daleko nie centrum Drogi Mlecznej, gdzie jest wiele starych, wybuchających gwiazd, a także młodych, aktywnych. Ale nasza gwiazda położona jest w odległości ośmiu kiloparseków, a to ogromna odległość.

Najprawdopodobniej chmura protosolarna przeszła przez jedno z dwóch ramion spiralnych – obszary, w których koncentrują się gwiazdy, gaz międzygwiezdny i pył. W dysku galaktycznym poruszają się z różnymi prędkościami: bliżej środka poruszają się szybciej, na odległych rubieżach – wolniej, to wchodząc w fale gęstości, to je opuszczając. Ale istnieje taka orbita, w której prędkości kątowe obiektów i te galaktyczne falowanie pokrywają się, a materia kosmiczna zawsze znajduje się na grzbiecie fali lub, przeciwnie, między falami. Chodzi o okręg korotacyjny.

Na to, że Słońce narodziło się w takiej strefie, jako pierwszy zwrócił uwagę radziecki astrofizyk Leonid Marocznik. Właśnie tam chmura protosolarna została nasycona „metalami” i uległa kompresji – warunek konieczny do narodzin gwiazdy.

Daleko od potężnych wybuchów

Kosmos jest dość niebezpiecznym miejscem do życia. Występują tutaj zjawiska, przed którymi nie uratuje ani atmosfera, ani pole magnetyczne planety. Na przykład, eksplozja supernowej – potężne źródło fal uderzeniowych, promieniowania cieplnego i twardego promieniowania elektromagnetycznego – dosłownie sterylizuje otoczenie w promieniu wielu parseków. W naszym pobliżu jeszcze nie miało to miejsca.

Naukowcy z Uniwersytetu w Trieście podliczyli, że maksymalna liczba gwiazd, które mogą być zamieszkałe, jest skoncentrowana w Drodze Mlecznej w odległości ośmiu kiloparseków od centrum, czyli dokładnie tam, gdzie Układ Słoneczny.

Kolejnym zagrożeniem dla wszystkich żywych istot są rozbłyski gamma. To najsilniejsze emisje twardego promieniowania elektromagnetycznego podczas wybuchu supernowej lub fuzji dwóch gwiazd neutronowych. Wydarzenia te mogą być odpowiedzialne za masowe wymieranie fauny na Ziemi w minionych epokach.

Jądra galaktyk w fazie aktywności służą również jako źródło twardego promieniowania jonizującego. W przypadku Drogi Mlecznej miało to miejsce około 8 miliardów lat temu i trwał około miliarda lat. Zakładając, że w tym czasie w Galaktyce istniały zamieszkałe światy, aktywne jądro Sgr A* wysterylizowało je. Planety straciły atmosferę, będąc nawet w odległości kilku parseków, twierdzą naukowcy z Uniwersytetu Tor Vergata w Rzymie.

Zagrożenie pochodzi również od dużych komet. Zderzenie z tymi obiektami może przerodzić się w katastrofę dla planety podobnej do Ziemi. Uważa się, że ciała lodowe koncentrują się na obrzeżach Układu Słonecznego w hipotetycznej chmurze Oorta. Wypchnąć je stamtąd do środka może przelatująca obok samotna gwiazda. Zdarza się to dość rzadko, ponieważ nasz system znajduje się w słabo zagęszczonym obszarze.

Wydaje się, że wniosek jest oczywisty: dla powstania życia układ gwiezdny powinien znajdować się daleko od potencjalnych źródeł twardego promieniowania. Ale nie na samych obrzeżach Galaktyki, na przykład w halo, ponieważ jest tam niewiele „metali”, ale gdzieś pośrodku. Ale Michael Gowanlock z Massachusetts Institute of Technology (USA) ma co do tego wątpliwości.

Według jego modelu Drogi Mlecznej w wewnętrznych częściach Galaktyki jest znacznie więcej szans na spotkanie z potencjalnie zamieszkałym układem gwiezdnym niż na peryferiach, choć jest tam więcej katastrofalnych wybuchów supernowych. Pierwsze biosfery mogły powstać w Galaktyce na długo przed pojawieniem się Układu Słonecznego, ponad dziesięć miliardów lat temu, unikając śmierci na skutek rozbłysków gamma lub narodzin supernowych.

Autorstwo: Tatiana Piczugina
Zdjęcie: ESA/Hubble & NASA, L. Ho et al.
Źródło: pl.SputnikNews.com

Ocena wpisu
  Liczba głosów: 0   Średnia ocena: 0
UWAGA! Jakiś film nie działa? Zgłoś to w komentarzu a postaram się szybko naprawić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.