Człowiek a dusza, czyli życie to gra

Dyskurs, czyli pozorowana rozmowa nauczyciela z uczniem. W tym wypadku na tematy filozoficzne dotyczące życia, śmierci, duszy, religii i ideologii. Uwaga – to materiał dla młodzieży uczący samodzielnego myślenia oraz stawiania pytań i odpowiedzi. Jeden z rozdziałów książki „Lekcje radości” Radosława Lorycha.

Zastanów się nad odpowiedzią na pytanie – w jaki sposób ludzie tłumaczą sobie świat i swoje istnienie w nim. Wykorzystaj przeczytane lektury, obejrzane filmy oraz własne przemyślenia w tym zakresie. I pamiętaj, że nie ma czegoś takiego jak odpowiedź w 100% poprawna.

– Kim jesteś?

-Nie wiem.

– Nie wiesz?

– Jak powiedziałem, że jestem człowiekiem, to odpowiedziałeś, że to żadna odpowiedź.

– Ale przecież jesteś człowiekiem. Jest tyle cech, które odróżniają cię od roślin, zwierząt czy nawet hipotetycznych kosmitów, że nie ulega wątpliwości, że jesteś bytem odmiennym od nich i na tej planecie wyjątkowym. W końcu tylko człowiek buduje miasta, tworzy sztukę i naukę. Patrząc na człowieka wiemy, że to właśnie człowiek, a nie dajmy na to szympans, który też ma ręce, przeciwstawny kciuk i nogi czy delfin, który jest przecież bardzo inteligentny.

– To kim jest człowiek?

– A co sam wiesz na ten temat? Jak ty odpowiedziałbyś na to pytanie?

– To zależy. Człowiek religijny wierzy w to, że stworzył go Bóg, który dał mu życie i gdy człowiek umiera, wtedy idzie do nieba albo do piekła.

– A człowiek niereligijny?

– Hmmm… Ateiści uważają chyba, że po milionach lat ewolucji zwierzęta wykształciły inteligencję i tak powstał homo sapiens.

– Zgoda. Faktycznie, współcześnie dominują te dwa, skrajnie różne spojrzenia na człowieka. Które jest prawdziwe?

– Nie wiem. Chyba to drugie. Jest bardziej naukowe a istnienia Boga nie można udowodnić.

– OK. Skupmy się na początku na ateizmie. Ateizm jest dzieckiem europejskiego oświecenia z XVIII w. Wówczas pojawili się na naszym kontynencie filozofowie, którzy patrzyli na świat zupełnie odmiennie niż ich przodkowie.

– Oświecenie to wiek rozumu o ile dobrze pamiętam…

– Zgadza się. Człowiek odrzucił wówczas religię, jako główne źródło wiedzy o świecie. Pomimo Marcina Lutra i reformacji, chrześcijaństwo dominowało wówczas w umysłach ludzi i nikt nie wyobrażał sobie żeby kwestionować choćby to, że Jezus był Bogiem czy innych idei zawartych w Biblii czy chrześcijańskim wyznaniu wiary. Filozofowie oświecenia byli podobni trochę do małego kamyka, który wywołuje lawinę. Wiek kolejny przyniósł ludziom teorię ewolucji Darwina, rozwój fizyki, chemii oraz innych nauk i ludzie naprawdę uwierzyli, że metoda naukowa, empiryzm i logika dadzą człowiekowi odpowiedzi na wszystkie pytania. Doprowadziło to do tego, że obowiązującym dogmatem w naszych czasach jest w zasadzie stwierdzenie, że człowiek to taka myśląca kupa mięsa i że nie istnieje nic poza twardą materią. Najgorsze jest to, że takie podejście do samego siebie nie ma nic wspólnego z prawdziwym rozumem. Człowiek tak głęboko utkwił w takim myśleniu, że nauczył się ignorować zjawiska świadczące o tym, że świat nie jest twardy i materialny. Już choćby teorie Einsteina każą się zastanowić nad tym czy materia nie jest czasem bardziej hmmm… plastyczna niż nam się powierzchownie wydaje. Współczesna fizyka kwantowa jasno daje do zrozumienia, że materia przynajmniej w jakimś stopniu połączona jest ze świadomością obserwatora. Ponadto część naukowców coraz odważniej postuluje, że Wszechświat jest hologramem – gigantyczną projekcją. Każdy z nas doświadcza proroczych snów, ale zamknięty w źle pojętym myśleniu naukowym umysł człowieka, najzwyczajniej ignoruje takie wskazówki. Nasz obraz człowieka i rzeczywistości jest po prostu w dużej mierze nieprawdziwy.

– Czy oznacza to, że religie mają rację?

– Broń Boże! Poza tym, którą religię masz konkretnie na myśli?

– Faktycznie, sporo ich.

– I jak pokazuje historia, dzięki religiom człowiek nie potrafił odnaleźć samego siebie. Niezależnie od tego czy obowiązującym schematem i prawdą, w którą wierzy ludzkość były religie politeistyczne (np. hinduizm, wierzenia starożytnych Greków) czy monoteistyczne (islam, chrześcijaństwo, judaizm) czy inne systemy religijno-filozoficzne (buddyzm, japońska religia shinto), człowiek od pierwszych cywilizacji w Sumerze i Egipcie żył w świecie gdzie wojna, morderstwa, gwałty, niewolnictwo, choroby i cierpienie były nieodzownym elementem ludzkiego losu.

– Czy to oznacza, że wszystkie religie się mylą?

– Wszystkie religie mówią, że istnieje życie poza naszym światem, poza śmiercią oraz, że człowiek ma duszę, ale to ich jedyny plus. Nic z tego dla ludzkości nie wynikało, więc człowiek zwrócił się ku swojemu rozumowi. Efektem takiej drogi jest współczesny świat.

– Do tej pory dowiedziałem się, że człowiek nie ma pojęcia, kim jest. W swojej historii wypróbował dwa skrajne podejścia do rzeczywistości i żadne z nich nie zapewniło naszej cywilizacji pokoju i dobrobytu. Jak to zmienić?

– Po pierwsze należy sobie uzmysłowić, że zmiana ludzkości nie może zdarzyć się z dnia na dzień. Po drugie, ludzkość może zmienić się tylko wtedy, gdy zrozumie bardzo prostą prawdę.

– Jaką?

– Że człowiek to byt duchowy, który przeżywa przygodę w świecie, który zwiemy materialnym. Większość ludzi, którzy akceptują istnienie zjawisk nieszczęśliwie nazywanych paranormalnymi, uważa, że są istotami materialnymi, którym przytrafiają się doświadczenia duchowe. Tymczasem, to, co my nazywamy życiem jest tylko epizodem w naszej kosmicznej ewolucji.

– Zdajesz sobie chyba sprawę z tego, że brzmi to jak jakieś nawiedzone, ezoteryczne gadanie?

– Nie, to nie jest ezoteryczne gadanie. Ezoteryka to oddanie swojego losu wpływowi ciał niebieskich (astrologia), liczbom (numerologia) lub jakimś bliżej nieokreślonym bytom. Duchowość nie ma nic wspólnego z ezoteryką, którą znamy pod postacią wróżek, przesądów czy czekaniu na zbawienie przez kosmitów Mogę jedynie przypomnieć, że wszyscy ci ludzie, dla których taka percepcja własnego bytu brzmi jak bujda, są dokładnie tymi samymi ludźmi, którzy żyją nie wiedząc, i co gorsza nie czując, po co. Życie z perspektywy materialnego wcielenia przypomina trochę los spodni w pralce. Różne wydarzenia i różni ludzie spotykają człowieka na jego drodze a ten nie ma pojęcia, po co i w jakim celu to wszystko się dzieje. Tymczasem tzw. przypadek nie istnieje i jeśli zrozumieć relację dusza – człowiek, wówczas można zobaczyć te „przypadkowe zbiegi okoliczności” z zupełnie innej, mądrzejszej i pełniejszej perspektywy.

– To, co mówisz przypomina to, co religie mówią o człowieku. Teolodzy też twierdzą, że człowiek ma duszę…

– To nie człowiek ma duszę, tylko dusza doświadcza siebie poprzez wcielenie się w człowieka. Dusza jest częścią Absolutu. Stwierdzenie, że człowiek powstał na wzór i podobieństwo Boga zawiera w sobie ziarno prawdy. Nie dotyczy to jednak naszej cielesnej powłoki. Dusza jest wydzieloną przez Absolut fragmentem Przestrzeni – Wszystkiego Co Jest – i to jest właśnie powód, dla którego w każdej istocie istniejącej w jakimkolwiek możliwym wymiarze Wszechświata – w całej Przestrzeni – żyje Absolut… Dusza jest naszą Świadomością. Innymi słowy, jesteśmy swoją Duszą i doświadczamy siebie za pośrednictwem wcielania się w świecie materialnym, gdzie Świadomość jest ograniczona barierami, jakie stawia umysł i materia, ale nasza boska esencja jest zawsze w nas obecna. Wyobraź sobie, że siedzisz przed komputerem i grasz w grę. Aby analogia odpowiadała ludzkiemu życiu, niech będzie to gra RPG czyli taka, która polega na wcielaniu się w rolę. Użytkownik komputera w naszym przykładzie to nieśmiertelna świadomość Duszy. Postać na ekranie to ciało człowieka, które pozwala wchodzić w interakcję z innymi graczami. Natomiast cechy naszej postaci oraz system operacyjny komputera to umysł człowieka i jego ciało emocjonalne (na razie traktujmy ciało emocjonalne, jako aspekt umysłu). Umysł indywidualizuje gracza, dzięki czemu każdy z nas jest inny.

– Czy oznacza to, że życie to tylko gra?

– Tak. Życie to gra, ale nie jest to TYLKO gra! Dzięki wcieleniu, Dusza uczy się siebie. W miarę rozgrywania coraz większej ilości rozgrywek, staje się coraz lepszym graczem, który ma coraz więcej możliwości.

– Czy to dlatego właśnie istnieją ludzie, którzy są wielkimi naukowcami i artystami oraz tacy, którzy… hmmm… uczą się powoli lub nie potrafią osiągnąć sukcesu w życiu?

– Częściowo tak. Dusza, która nabrała biegłości w graniu w życie będzie pamiętała swoje dobre i złe pomysły z poprzednich rozgrywek.

– Wszystko ładnie i pięknie. Ale jeśli życie to gra i każdy człowiek jest awatarem swojej Duszy, to dlaczego nasza cywilizacja przypomina wielki ring bokserski, z którego ktoś na dodatek usunął sędziego?

– Patologia ludzkiej cywilizacji wynika z braku zrozumienia. Używając naszej analogii, człowiek uwierzył, że JEST postacią na ekranie. Całkowicie zidentyfikował się z czasową rolą, jaką odgrywa w ziemskim przedstawieniu. Wspomnieliśmy już, że człowiek współczesny najczęściej identyfikuje się ze swoim ciałem i umysłem. Zapomniał o najważniejszym aspekcie swej istoty jaką jest Świadomość Duszy. Czy grywasz w gry MORPG?

– Tak. Zdarza mi się.

– Opowiedz mi o tym proszę.

– Są takie gry, w które za pośrednictwem Internetu, mogą grać ludzie z całego świata. Jest ich wiele i mają różne fabuły. Akcja niektórych z nich dzieje się w świecie fantasy, a gracz może wcielić się w rolę czarownika, rycerza, złodzieja lub najemnika. Inne mają fabułę bardziej współczesną, ale ich wspólną cechą jest to, że gracz nie gra ze sztuczną inteligencją, której jakość w grach pozostawia wiele do życzenia. W tych grach gramy z prawdziwym człowiekiem znajdującym się niekiedy po drugiej stronie Ziemi.

– Czyli, o ile dobrze rozumiem, oprócz grania w grę, gracz może nawiązać kontakt z innymi ludźmi?

– Może. Jeśli chce.

– Dużo grasz?

– Czy ja wiem? Może pięć, może siedem godzin tygodniowo.

– Co sprawia, że to lubisz? Zakładam, że granie sprawia ci przyjemność. W przeciwnym wypadku nie grałbyś chyba

– Najbardziej podoba mi się to, że można z tymi ludźmi porozmawiać na czacie. Można nawet kogoś poznać. Rozgrywka ze znajomymi jest o wiele fajniejsza. Są gracze, którzy po wspólnym graniu spotykają się w realu, np. na zlotach fanów.

– Popraw mnie, jeśli się mylę. Z tego, co powiedziałeś rozumiem, że masz dystans do gry i tego, co robisz, jako czarownik, rycerz, złodziej lub najemnik?

– Tak.

– A czy zdarzają się ludzie, którzy tak dalece wsiąknęli w wirtualny świat, że nie mają już dystansu do gry i w skrajnych przypadkach nie widzą różnicy pomiędzy światem realnym a grą?

– Jasne, że się zdarzają. To prawdziwa plaga. Określa się ich mianem nołlajfów

– W jaki sposób wygląda rozgrywka z takim, jak to określiłeś, nołlajfem?

– Fatalnie. Po pierwsze są często bardzo agresywni, gdy spotykają kogoś kto dopiero zaczyna grać i jeszcze nie potrafi wielu rzeczy. Obrażają innych. Dla nich liczy się tylko zwycięstwo w kolejnej bitwie czy kolejnym queście. Czasami mam wrażenie, że grają tylko po to, aby udowodnić sobie i innym, że są lepsi, a nie dla zabawy.

– Wiesz, że właśnie opisałeś podstawową chorobę ludzkości?

– Naprawdę? Jak to?

– Jeśli istota tak mocno zidentyfikuje się ze swoim fizycznym ciałem i umysłem – podobnie jak nołlajf identyfikuje się ze swoim bohaterem w grze – traci wówczas połączenie ze Źródłem. Głównym problemem człowieka jest to, że tkwi w swoim umyśle, który podobnie jak fizyczne ciało, jest tworem czasowym. Tymczasem na Ziemi, przykro mi to mówić, mamy do czynienia z miliardami duchowych nołlajfów. Życie w oderwaniu od Świadomości Duszy jest podobne do grania w grę bez zachowania należytego dystansu. W końcu, jeśli człowiek myśli, że żyje tylko ten jeden raz, zaczyna traktować życie jako walkę o przetrwanie a nie jako szkołę dla swojego Wyższego Ja/Duszy. Inni ludzie jawią się mu jako zagrożenie. Widoczne jest to na poziomie jednostki. Świat niestety pełen jest zbrodni, morderstw i gwałtów. Widoczne jest to również na poziomie wszelkich grup społecznych; od grup kibicowskich, poprzez partie polityczne a na narodach, religiach i rasach kończąc. Od zarania dziejów, nie było ani jednego stulecia bez wojny. To przykre, ale na szczęście, sytuacja nie jest bez wyjścia.

– Ale przecież gry polegają właśnie na rywalizacji i zabijaniu.

– Gry stworzone przez śpiącą ludzkość faktycznie na tym polegają. Ale to nie człowiek tkwiący w swym pełnym trwogi umyśle wymyślił Wszechświat i grę zwaną Istnieniem. Duszę porównałem do gracza a życie do gry, bo to dobra analogia, ale tutaj podobieństwa się kończą. Celem Istnienia jest rozwój, zrozumienie i wzbogacenie Wszechświata, a być może nawet samego Absolutu nowymi treściami. Ponieważ każda istota będąca wytworem Absolutu ma prawo dokonywać wyborów, takie smutne światy jak Ziemia też się zdarzają. Z punktu widzenia Wszystkiego ma to swoją wartość, choćby taką, jak zorientowanie się, że eksperymenty w rodzaju społeczeństw zamkniętych percepcyjnie w ramach swojego materialnego bytowania, mogą być destrukcyjne. W każdym razie, jeśli ludzka cywilizacja ma dokonać przełomu i stać się prawdziwym społeczeństwem globalnym, człowiek musi się przebudzić ze swojego snu i przypomnieć sobie, że gdzieś ponad tym materialnym światem, wszyscy tworzą rodzinę Dusz, graczy którzy istnieją po to aby się rozwijać i zjednoczyć ponownie w Źródle.

– To, co mówisz brzmi jednocześnie dość dziwnie, ale i kusząco. Faktycznie, jeśli ludzkość nadal będzie podążać tym samym kursem, co do tej pory, to zniszczy nie tylko siebie, ale i planetę. Ludzkość musi się przebudzić jeśli chce istnieć… Tylko co to właściwie znaczy?

– O tym porozmawiamy następnym razem.

Autorstwo: Radosław Lorych
Fragment książki (rozdział 2) pt. „Lekcje radości”
Zdjęcie: Free-Photos (CC0)
Strona autora: RadekLorych.pl

Ocena wpisu
  Liczba głosów: 1   Średnia ocena: 4
UWAGA! Jakiś film nie działa? Zgłoś to w komentarzu a postaram się szybko naprawić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.